Chcesz wyrazić swoje zdanie na temat Zagłębia Lubin? Napisz artykuł, felieton lub komentarz i wyślij na adres redakcja@zaglebie.kghm.pl
Transmisja z meczów Zagłębie Lubin tylko na antenie Radia Wrocław na częstotliwości 102,3 FM.

Czy pamiętasz ten mecz? Milan cz.1
dodano: 10.06.09 r. kategoria: Klub
Gdyby to spotkanie odbyło się choćby w Warszawie, przy sztucznym oświetleniu, Zagłębie Lubin zainkasowałoby pół miliona marek. Jak na połowę lat dziewięćdziesiątych i na polskie warunki była to ogromna kwota. - Ale wysadzilibyśmy stadion w powietrze, gdyby ten mecz był w innym mieście – denerwowali się kibice. Swoich gróźb nie mieli jednak okazji wcielić w życie, ponieważ Zagłębie Lubin zagrało ze słynnym Milanem na lubińskim GOS-ie, o nietypowej godzinie 13:30. I choć gospodarze przegrali gładko 1:4, to każdy kibic obecny 26 września 1995 roku na stadionie „Miedziowych” będzie pamiętał to spotkanie do końca życia.



Milan dowodzony z ławki rezerwowych przez obecnego selekcjonera Fabio Capello był wówczas najlepszą drużyną na świecie. Zresztą, spójrzmy: obronił zdobyty rok wcześniej Puchar Europy (1:0 z Benficą w finale), po raz pierwszy triumfował w meczach o Superpuchar Europy (1:1 i 1:0 z Barceloną) oraz drugi raz w historii zdobył Puchar Interkontynentalny (1:0 z kolumbijskim Nacional Medellin). Do pełni szczęścia rossonerim zabrakło obrony mistrzowskiego tytułu. Zadecydowała przedostatnia kolejka. Milan przegrał w niej wyjazdowy mecz z Hellas Werona 1:2, podczas którego czerwone kartki ujrzeli trener i trzech graczy mediolańskiego zespołu. Marnym pocieszeniem mógł być fakt, że Marco van Basten zdobył swój pierwszy tytuł króla strzelców ligi włoskiej.

Triumf w Pucharze Europy po raz kolejny dał Milanowi prawo gry o dodatkowe trofea. Klub po raz drugi z rzędu zdobył Superpuchar Europy (1:1 i 2:0 z Sampdorią) oraz Puchar Interkontynentalny (3:0 z paragwajską Olimpią Asunción). W sezonie 1990/91 Milan ponownie zajął drugie miejsce w Serie A. Natomiast w europejskich pucharach zespół odpadł w ćwierćfinale z Olympique Marsylia, po opuszczeniu boiska w trakcie awarii oświetlenia w końcówce wyjazdowego rewanżu. Mediolański klub został za to ukarany wykluczeniem z kolejnej edycji europejskich pucharów. Następne lata stały po znakiem dominacji Milanu w Serie A. W latach 1992-1994 klub trzy razy z rzędu wygrywał ligę włoską. W sezonie 1991/92 po raz drugi królem strzelców został Marco van Basten. Został także pierwszym graczem w historii klubu, który trzykrotnie został uhonorowany Złotą Piłką. W sezonie 1992/93 Mediolańczycy przegrali finałowe spotkanie Pucharu Europy (po raz pierwszy rozgrywane pod nazwą "Liga Mistrzów") z Olympique Marsylia (0:1).W latach 1991-1993 Milan w 58 kolejnych spotkaniach odniósł 32 zwycięstwa i uzyskał 26 remisów zyskując miano "Niezwyciężonych". Rok później drużyna odbiła sobie to niepowodzenie, zdobywając piąty Puchar Europy, wygrywając w finale na Stadionie Olimpijskim w Atenach z Barceloną 4:0. W tych samych latach Milan trzykrotnie wygrywał również mecze o Superpuchar Włoch. W międzyczasie klub ustanowił też rekord Italii pod względem kolejnych meczów w Serie A bez porażki - 58. Do bogatej kolekcji trofeów mediolański klub dołożył w początkach 1995 kolejny, wygrywając Superpuchar Europy po zwycięstwie w dwumeczu z londyńskim Arsenalem (0:0 i 2:0). Pasmo sukcesów włoskiego zespołu zakończyło się w roku 1996 zdobyciem 15. tytułu mistrzowskiego. Rok wcześniej klub przegrał kolejny finał Ligi Mistrzów (0:1 z Ajaxem).



Postawmy śmiałą tezę. Ówczesny przyjazd Milanu można porównać do sytuacji, gdyby dziś do Lubina zawitała Barcelona. Przecież Liberyjczyk Gheorge Weah został uznany w plebiscycie „France Football” za najlepszego zawodnika globu, a przecież wielu fanów Złotą Piłkę wręczyłoby Roberto Baggio, koledze z drużyny ciemnoskórego napastnika. Barwy Milanu przywdziewał Paolo Maldini, wówczas najlepszy boczny obrońca świata, Franco Baresi, najlepszy stoper, a także Dejan Savicević, Zvonimir Boban, Demetrio Albertini, Alessandro Costacurta, Stefanio Eranio, Sebastiano Rossi. To były wówczas absolutne gwiazdy światowej piłki! Na przedsezonowe transfery ówczesny czternastokrotny mistrz Włoch, pięciokrotny zdobywca Pucharu Mistrzów wydał 25 milionów dolarów!

Zapewne wielu z Was z uśmiechem wspomina okoliczności, w jakich dowiedział się o tym, że jego ukochane Zagłębie zmierzy się z włoską potęgą. Niżej podpisany siedział na ławce przed klatką z kilkoma kolegami. Obyło się jednak bez tradycyjnego browarka i papieroska, bo przecież miałem wówczas ledwie dwanaście lat.
- Zgadnijcie kogo wylosowaliśmy? – wybiegł z klatki jeden z naszych kumpli, Tomek zwany też Baloosem (serdeczne pozdrowienia! – przyp. Red.). Nie trzymał nas długo w napięciu, co zresztą nie dziwi – taka informacja sama cisnęła się na usta. – Milan! Zagramy z Milanem! – wykrzyczał.
- Jasne – padł błyskawiczny komentarz.
- Buahaha ! – riposta innych była bezlitosna.
- Jak nie wierzycie, to chodźcie sprawdzić! – odparł niezrażony, więc wszyscy błyskawicznie popędziliśmy po schodach, by spojrzeć na wyniki losowania, wówczas publikowane w telegazecie. I stała się jasność.
- O, k***,a ! Faktycznie… - tylko jeden z nas zdobył się na komentarz. Inni pożerali wzrokiem obraz z telewizora i powoli nabierali wiary. I choć wkrótce zaczęliśmy się prześcigać w dywagacjach dotyczących czekającego nas dwumeczu, to jednak przez dłuższą część dnia nie mogliśmy uwierzyć w nasze szczęście.

- No to pięknie! - ucieszył się trener Zagłębia Wiesław Wojno, który o rywalu dowiedział się od dziennikarza Gazety. - Trudno porównywać możliwości obu zespołów, ale jestem przekonany, że zawsze są szanse na zwycięstwo. Nawet nad tak klasowym rywalem. Kilka lat temu drugoligowa Miedź, w której wówczas pracowałem, omal nie wyeliminowała słynnego Monaco z Jurgenem Klinsmanem i Youri Djorkaeffem - tym samym, który pokonał Woźniaka w Paryżu. Będę musiał przekonać piłkarzy, że nie mogą się bać, tyko grać. Cuda się zdarzają – mówił „na gorąco” Wojno, który jednak meczu nie doczekał.
Właściwie należałoby w tym miejscu zacząć od tego, dlaczego Zagłębie w ogóle mogło grać z Milanem. Taką możliwość zrodziła się dzięki doskonałej postawie naszej drużyny w rundzie wiosennej sezonu 1994/95, w której Zagłębie seryjnie wygrywało kolejne spotkania, a jedyną porażkę zanotowało, dość niespodziewanie, z ligowym outsiderem – Hutnikiem Kraków (1:2). Pod batutą Wiesława Wojno potrafiliśmy wówczas zremisować na wyjeździe w Łodzi z Widzewem (1:1), mimo iż po czerwonej kartce dla Dziarmagi graliśmy w dziesiątkę. Pokonaliśmy u siebie piekielnie mocną Legię Warszawa (2:1) po kapitalnym uderzeniu z dystansu Radosława Kałużnego. A tymczasem przegraliśmy z Hutnikiem, w którego składzie grali Szypowski, Fudali, Romuzga, Ozimek i Bukalski.


Faktem jednak jest, że awansowaliśmy do rozgrywek Pucharu UEFA, w których najpierw trafiliśmy na ormiański Szirak Gjumri. Byliśmy faworytem tego dwumeczu, ale awans do kolejnej rundy nie przyszedł nam łatwo. Ba, to były prawdziwe męczarnie z horrorem w tle. W Lubinie nie potrafiliśmy ani razu wpakować piłki do siatki egzotycznego rywala, a marnym pocieszeniem dla zawiedzionych widzów było to, że koszulkę Sziraka ubierali w większości reprezentacji Armenii, a liderem środka pola, Arturem Petrosjanem, interesował się podobno słynny Real Madryt. W rewanżu w szatni gości na nasz zespół czekała niespodzianka – powitały ich bowiem dwa…skorpiony. Próba zastraszenia rywala spaliła jednak na panewce, bowiem po golu Stefana Machaja (głową, po rzucie rożnym) wywalczyliśmy upragniony awans.

Oczywiście, w pojedynku z Milanem wszyscy skazywali nas na pożarcie. Lecz już wówczas uwidoczniła się duża niechęć mediów do naszego klubu, bowiem wielu dziennikarzy dość pogardliwie wypowiadało się o naszej drużynie. Jasne, w starciu z mediolańczykami nie mieliśmy specjalnie większych szans. Uzyskanie remisu na San Siro graniczyło właściwie z cudem, ale wyśmiewanie polskiej drużyny, która nie odpadła w pierwszej rundzie – jak choćby GKS Katowice po karnych z ormiańskim Araratem Erewań , a mierzyła się w kolejnej fazie rozgrywek z prawdziwą potęgą – a nie jak Widzew z Czernomorcem Odessa – było chamstwem. Loża szyderców miała spore pole do popisu już po pierwszym meczu, w którym ulegliśmy gospodarzom aż 0:4. Zwróćcie zresztą uwagę przy okazji oglądania filmiku z bramkami ( w kolejnej części) , jakie padły podczas rewanżowego spotkania, w jaki sposób zaczyna informację o meczu prezenterka. – W Lubinie zgodnie z oczekiwaniami Zagłębie Lubin przegrało z czternastokrotnym mistrzem Włoch – mówi dziennikarka. Przepraszam, ale czego niewiasta odziana w jakąś góralską kamizelkę się spodziewała? Że wygramy 5:0 i awansujemy do kolejnej rundy? Że Machaj, Szeliga, Majak i Kałużny rzucą na kolana Bobana, Baggio, Baresiego i Weah? Że Polacy zagrają w Włochami w „dziadka”, a bezradność Milanu pod koniec spotkania będzie kwitowana gromkim „Ole!”?

AC MILAN – ZAGŁĘBIE LUBIN 4:0



Dla lubińskich piłkarzy już sam fakt bycia na San Siro był nie lada przeżyciem. Najmłodsi, Rafał Hubscher i Andrzej Hebda najważniejsze wskazówki dostali jeszcze przed wyjazdem. Otóż mieli za zadanie…dokumentować kamerą otaczającą ich wspaniałą rzeczywistość. Wprawdzie po cichu nasi zawodnicy liczyli na niespodziankę, ale… bądźmy realistami. - Milanowi kibicowałem już wcześniej i do tej pory ściskam kciuki za tą drużynę. Wspomniałem o tym, że pojedynek z Legią przy Łazienkowskiej w premierowym sezonie w Ekstraklasie był dla mnie ogromnym przeżyciem, ale starcie przeciwko Milanowi na San Siro wyzwoliło we mnie jeszcze większe emocje! To była naprawdę fantastyczna sprawa zagrać na tym obiekcie, przeciwko takiej drużynie, tym bardziej, że wybiegłem na murawę w podstawowym składzie. Przegraliśmy i we Włoszech, i w Lubinie, ale piękne wspomnienia na zawsze pozostaną – mówił nam kiedyś wieloletni kapitan Zagłębia, Andrzej Szczypkowski, który wówczas dopiero umacniał swoją pozycję w zespole. „Szczypek” spełnił swoje marzenia. – Podziwiałem nie tylko Maldiniego. Wówczas w składzie Milanu było wielu znakomitych zawodników i właściwie grę każdego z osobna można było śledzić z zapartym tchem. Był przecież Alessandro Costacurta, czy Gheorge Weah, uznawany wtedy za najlepszego zawodnika w Europie. Pamiętam, że po pierwszym meczu na San Siro pozbieraliśmy swoje koszulki i ktoś je zaniósł do szatni Włochów. W zamian otrzymaliśmy ich trykoty. Jednak ja, jako jeden z młodszych stażem, nie załapałem się na żadną z koszulek (śmiech). Już jednak po meczu w Lubinie dostałem koszulkę po Francesco Coco, pomocniku, który później nieźle radził sobie we Włoszech i w kadrze. Nie ukrywam, że jest to dla mnie szczególna pamiątka, którą trzymam w moim domu do dziś – wspominał Andrzej. Ciekawostką może być to, że na trybunach San Siro w otoczeni grupki kibiców Zagłębia pojawił się – choć nie jest to potwierdzona informacja – Tomasz Salamoński, który w latach 2004-2005 znakomicie współpracował ze „Szczypkiem” w środku pola.



Ciekawe wspomnienia mieli także kibice. Część z nich pojechała na San Siro…taksówkami. Nie wiemy, w jaki sposób udało im się przekonać taksówkarza do tego, aby zabrał ich do Mediolanu, faktem jednak jest, że eskapada nie zakończyła się po myśli kierowcy, bowiem, gdy przyszło do płacenia rachunku, to…hm…nie był do końca zadowolony. I chyba jako jeden z nielicznych dostaje „piany” na myśl o Mediolanie. Zagramy na tyle, na ile nas stać – zapowiadał przed rewanżem kapitan Zagłębia Stefan Machaj. - Wielu polskich dziennikarzy i kibiców było rozczarowanych naszą postawą w pierwszym meczu w Mediolanie. Nie ma się co oszukiwać, że od Milanu dzieli nas przepaść. Szkoda, że w polskich mediach mówiono o nas złośliwie i ironicznie. Przecież kilka sławniejszych od nas klubów przegrało z Milanem w takim samym stosunku albo nawet wyżej. Będziemy walczyć, by nie przynieść wstydu sobie i innym – zakończył Machaj.


Puchar UEFA 1995/96 Pierwsza Runda
AC Milan - Zagłębie Lubin 4:0 (1:0)


Savicević 11, Machaj 41 -sam, Weah 67, Boban 71

Milan: Ielpo, Panucci, Baresi, F. Galli, Maldini, Donadoni, Albertini (79 Ambrosini), Boban, Savicević (71 Di Canio), Weah (68 R. Baggio), Simone.
Zagłębie: Dreszer, Machaj, Rogowskoj, Kałużny, Przerywacz, Najewski (70 R. Jasiński), Nalepka, W. Górski, Krzyżanowski (85 Hebda), Szczypkowski (88 Szeliga), Majak.

Źródło: Zagłębie Lubin SA
Foto: www.ngoisaoblog.com, zaglebie.org, acmilan.com.pl

Ekstraklasa
10.09.2010 godzina: 17:45
Polonia Bytom
vs
KGHM Zagłębie Lubin
czytaj więcej
lp klub m p w
1 Polonia Warszawa 4 10 3
2 Jagiellonia Białystok 4 10 3
3 GKS Bełchatów 4 9 3
4 Wisła Kraków 4 9 3
5 Korona Kielce 4 7 2
6 Górnik Zabrze 4 6 2
zobacz całą tabele
Ekstraklasa
28.08.2010 godzina: 19:15
1:0
KGHM Zagłębie Lubin Arka Gdynia
   zobacz szczegóły meczu